Dolina Spiti

Czandra i Bhaga chcieli się pobrać – pobiegli dolinami w przeciwne strony. Czandra szybsza, nim się spotkali, łukiem okrążyła białe szczyty. Potem wyruszyli razem. Po ich śladach spłynęły rzeki Bhaga i Chandra. W dolinie Lahaul spienione, błotne i groźne wpadają na siebie i spływają jako Chandrabhaga, czyli Chenab, starożytny Akesinus – do Kaszmiru.

    Żeby tam dotrzeć z Dehli, trzeba najpierw zanurzyć się w soczystą zieleń pierwszych wzgórz Himalajów, minąć Manali i wspiąć się serpentynami, jak po schodach do nieba. Rothang Pass, 3987 m n.p.m., gwałtownie przerzuca w inne Himalaje: żółto-płowo-złote, pustynne.  
   Ostrożnie, powoli, w sznurze ciężarówek spuszcza się z powrotem na ziemię, w dolinę Chandry, a poważne, zawrotne góry w białych czapach śniegu z granatowym tłem nieba, choroba wysokościowa i autobus bez resorów nie pozwalają wyjść z oszołomienia. Potem suniemy w górę Chandry, po łuku, którym biegła na spotkanie. Na dachu autobusu, leżąc godzinami na workach z fasolą i przyjemnie gawędząc, można chłonąć życie przepojone zapachem nagrzanego powietrza zmieszanego z wszędoazjatyckim pyłem, ostre kołysanie, wiatr, słońce i potęgę: harmonię wszystkich wypalonych słońcem barw. Potem można obrócić się na drugi bok.          

Dolinę Lahaul dzieli od Spiti przełęcz, na którą wspina się długo, z pokorą. Na szczycie furkoczą  tysiące kolorowych chorągiewek modlitewnych – w ten sposób buddyzm czci święte miejsca: przełęcze i szczyty. Kunzum-La, 4551 m n.p.m. jest szczególna, chorągiewki otaczają trzy białe czorteny.  Trzeba wysiąść, podejść. Jeśli się uda na kamieniu umieścić monetę tak, żeby się nie zsunęła – życzenie powinno zostać spełnione. Wracać tu.

          Stolicą jest Kaza, mało ciekawa, trochę brudna i nieprzyjazna. Niżej, z biegiem rzeki, w skałach wisi nad drogą Dhankar (3890 m. npm) dawna stolica: klasztor i twierdza. Potem Tabo – klasztor i siedem z dziewięciu założonych w 996 roku świątyń, wypełnionych rzeźbami, malowidłami i wielowiekową historią. Można przenocować, zagłębić się w bibliotece. Dwa duże dopływy wpadają do Spiti: Pin i Lingti. Nocą w dolinie Lingti, blisko ujścia rzeki, miliony gwiazd na niebie, kilka na ziemi przy szczytach gór. Jeśli podjąć ku nim wspinaczkę, po niemal dniu drogi przez skalną pustynię, staje się nagle na zielonym tarasie, koło czortenu, wchodzi się do podwieszonej w chmurach wioski. 

       Spływamy w dolinę, my i rzeka, która gdzieś z naszej lewej kiełkuje i rośnie. Blisko granica Tybetu, kulturowo już ją przekroczyliśmy. Twarze, obyczaje, religia, język, góry, kolory, budynki – to już Tybet. W sierpniu trwają przygotowania do zimy: na płaskich, kwadratowych 

dachach układa się barwnymi warstwami opał, siano – kto wie, co jeszcze. Kiedy przyjdą mrozy, ze środka ciepłego domu wychodzi się wprost na dach i ściąga to, co potrzebne. Domy pomalowane na biało – Spiti jest dość zamożne – mają kolorowe obramowania okien, drzwi i dachu. Małe wsie w dywanie utkanym z różnozielonych poletek, zagubione w żółtych przestrzeniach. Nigdzie w Himalajach nie jest tak sucho – latem nie ma deszczu, zimą śniegu, brak drzew, a zieleń tylko tam, gdzie człowiek lub rzeka. Niemal każdy głaz, krzak, kwiat, góra, zbocze i klasztor mają swoją historię, legendę, które można napotkać w najmniej oczekiwanych momentach.

Opowieści Kishora

Śniadanie w De-mul

          W De-mul mieszkają 53 rodziny, które w prostej linii są potomkami 16 rodzin założycieli. Przyprowadziła ich w te góry samica jaka – dimo w miejscowym języku – a przyszli z wioski Gyungul położonej w górze głębokiej doliny Lingti. Dimo uciekła w góry i chłop przyszedł za nią w to miejsce. Tam, gdzie teraz stoi czorten, strzepnął buty. Dimo uciekła mu po raz drugi, w okresie żniw i przyszła w to samo miejsce. Wspiął się tu znowu i przekonał, że tu, gdzie poprzednio strzepnął buty, wyrosło i dojrzało zborze – tak żyzna była ta podwieszona nad światem ziemia. Postawił czorten i zaorał pierwsze pole. Za nim przeniosła się z doliny cała wieś.


Tangut Gompa, kolacja

          W dawnych czasach Spiti było niezależnym królestwem, którym władał Nono – król – i miało tylko jedną gompę należącą do szkoły Sakya–Pa. Dlatego kiedy przybyli także Gelug-Pa, gompa służyła wspólnie obu obrządkom. Gelug–Pa zwrócili się do duchowego przywódcy z pytaniem, gdzie powinna stanąć nowa świątynia. Odpowiedział, że tam, gdzie jest sęp bez głowy, 4 źródła i oko sępa. Gomik odpowiadał temu opisowi i Sakya-Pa wybudowali tam gompę Tangut. Z czasem otoczyła ją wieś. Dziwnym trafem klasztor często niszczyły 

https://www.poznaj-indie.com/_userfiles/artykuly%20rozne/art%20rozne%20Indie/Spiti-4.jpgtrzęsienia ziemi i w końcu Nono, którego siedziba przeniosła się tym czasem w pobliże, do Hikkimu, a był patronem Sakya-Pa, zdecydował się przenieść świątynię. Tylko Mahakala, który jest bardzo opiekuńczym bóstwem, ale potrafi być równie groźny i niebezpieczny, jeśli spotka je człowiek bez odpowiedniego przygotowania, nie pozwolił się przenieść. Nawet dziewięciu mężczyzn, najpierw po kolei i nazajutrz wspólnie, nie mogło go podnieść. Dlatego w starej świątyni pozostał z Mahakalą jeden mnich. Przez 300 lat stała gompa nad urwiskiem w Hikkimie. W 1959 roku z Tybetu do Spiti uciekł przed Czerwoną Armią Khangser Kenpo Rinpocze i zaczął odbudowywać zaniedbaną gompę w Gomiku. W 1975 roku Spiti nawiedziło potężne trzęsieni ziemi i całej dolinie przyniosło potężne szkody. Hikkim runął i nie miał już dostępu wody. Żeby przekonać się, gdzie świątynia powinna być odbudowana Khangser Kenpo Rinpocze zwołał pudżę, na której obniesiono dookoła posąg Makalu. Wyraźnie opowiedział się za Tangut. Tu więc w 1976 stanęła nowa świątynia, a w Hikkim pozostały na skałach owiane mgłą ruiny.


Lama of Giu

          W czasie tego samego trzęsienia ziemi w 1975 roku w Giu, w południowym Spiti, uległy zniszczeniu 4 czorteny. W 1976 roku ITB – The Indio-Tybetan Border Police podjęło decyzję o zbudowaniu w tym miejscu bunkrów, ze względu na bliskość Tybetu.  W czasie oczyszczania terenu uderzono łopatą o coś twardego, co okazało się głową. Zaczęła krwawić. Odkopano zmumifikowanego medytującego lamę i zbudowano dookoła niego czorten. Nikt nie pamiętał, aby ktokolwiek kiedykolwiek wspominał o jakimś lamie w tym miejscu.
W 2004 roku Discovery zainteresowało się tą historią i pobrało próbkę włosów lamy do badania. Pochodziły z 1475 roku!
1475 rok był w Tybecie rokiem straszliwej suszy. Wielu lamów zaczęło wtedy medytować, siedząc w jednym miejscu, nie jedząc i nie pijąc. Aby nie przerwać medytacji i nie podnieść się okręcali pas – gomtak – wokół szyi i kolan. Z braku pokarmu zginęły też bakterie i ciała zmumifikowały się. Być może w Tybecie było wiele takich mumii, zniszczonych przed wejściem armii.

Ki Gompa
          Z salonu przez duże okna, od podłogi po sufit, widać dolinę u stóp urwiska rzekę, zielono i żółto, żółte góry. Nocą w dole i nad głową miliony świateł. Zapada się w miękkie fotele z herbatą, jabłkiem i notesem. Klasztor jest teraz bezpieczny, chociaż mogło być inaczej.

Sakya–Pa mieli zbudować gompę Ki, tam gdzie na górze bije źródło. Mieli też kilka innych wskazówek, ale gdy klasztor stanął, ktoś zdał sobie sprawę, że popełniono błąd: to nie ta góra. Wtedy przywódca duchowy nakazał szukać na górze, za świątynią, pewnego szczególnego zioła o nazwie szukpa. Znaleziono je i gompa pozostała.

           Wyjeżdżałyśmy ze Spiti w zimie, w połowie października, koła grzęzły w błocie, góry we mgle i śniegu. Mijaliśmy wsie, powtarzaliśmy nazwy: Rangrik, Kurik, Sanglung. Ostatnie podania i baśnie. Grota Czomo-Po, czyli grota zakonnicy, która z Trilokinath, klasztoru oddalonego o wiele dni drogi postanowiła wrócić do domu, do Rangrik. Odpoczywała i zasnęła w miejscu, gdzie teraz stoi wieś Miglam Yambtse – co oznacza “odpoczynek” i “sen”. Śniło jej się, że poczęła dziecko i kiedy się obudziła, zobaczyła, że poczęła je naprawdę. W Rangrik decyzją starszych pozwolono jej pozostać aż do urodzenia, potem chłopiec został we wsi, a dziewczyna udała się do groty i tam medytowała. Chłopiec bardzo młodo stał się Rangrik Ramalamą, czyli wielkim filozofem, 

tam gdzie nauczał dzieci jako Dubczem – wysoko oświecony, wielki modlący się rośnie Siasentok, czyli Rosa Verbena, która w tym klimacie ma zawsze 5 płatków, tylko ta jedna ma 7. Gdy chłopiec poszedł medytować z matką, uniósł rękami zbyt niski dach groty  – w tym miejscu pozostały ślady palców, a na dachu ślady jego stóp. Podczas  medytacji lewitował i pofrunął na górę Balang Cawri, a dalej do Trilokonath. To było 300 czy 400 lat temu.

          Wyjeżdżaliśmy z doliny przez tę samą przełęcz, tym razem, białą, zawianą, zanurzoną w zawierusze. Cichą. Smutno jakoś. Chorągiewki mokre, zwisały. Zostawiliśmy na kamieniu w czortenie monetę: wracać tu, wracać. Potem długo staliśmy w himalajskim korku. Swoją drogą, dziwna rzecz, że spiti po grecku znaczy dom, i to w znaczeniu angielskiego home.


Spiti leży w dystrykcie Lahaul&Spiti, w Himachal Pradesh, na Północ od Dehli.
Czorten – odpowiednik indyjskiej stupy, budowla sakralna, często relikwiarz relikwiarza.
Kishore Thukral, autor książki Spiti Through Legend and Lore, którą – jeśli jest tak piękna jak opowieści – gorąco polecam. Spędził ponad 2 lat w dolinie Spiti, chodząc od wsi do wsi, rozmawiając z ludźmi, nagrywając, spisując legendy i historie i fotografując.
Gompa – świątynia buddyjska.
Nono – tytuł królewski. Obecnie Spiti także rządzi król, wykształcony i mądry człowiek, który bardzo umiejętnie kieruje rozwojem doliny.
Sakya–Pa, Gelug–Pa – dwie z czterech głównych szkół buddyzmu, których wspólnym duchowym przywódcą jest Jego Świętobliwość Dalaj Lama.
Pudża – rodzaj nabożeństwa.
Lama – tybetański duchowny.


Wszystkie informacje podaję tak, jak je spisałam z przekazu ustnego przy świeczce lub latarce. Mogą więc pojawić się niezamierzone błędy. Podobnie transkrypcje nazw podaję według przekazu Kishora. Mapy i przewodniki mają rozbieżne wersje.


tekst: Magda Nowakowska
zdjęcia: Aleksandra Liszka i Magda Nowakowska

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter